rudawazji blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

kurwa już drugi raz piszę tę notkę. tamta mi się nie zapisała bo kliknęłam „dodaj nową notkę” zamiast „dodaj”. mówiłam, że jestem debilem komputerowym. no nic, może teraz sie uda. więcej nie piszę bo jak znowu się nie zachowa to mnie szlag trafi, że na darmo wysilam dowcip;)


Drogi czytelniku
Zakładka, którą właśnie oglądasz, przez półtora roku wisiała pod szyldem „coś tu będzie”. Wisiała, rzecz jasna, pusta. Plany wypełniające były różnorodne, a jeden z nich, który miał przedstawiać listę moich ulubionych noclegowni  na  świecie nawet zaczęłam realizować, ale jakoś mnie się przerwało po miesiącu, gdzieś pomiędzy Olindą a Belem (stare, dobre czasy, ech…). I tak pole stało odłogiem i pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował. Poza, znaczy się, Pepe, który nie omieszkał się ze mnie równo ponabijać przy okazji goszczenia mnie na swych i Heliogabalowych włościach. Dlatego kochany Pajączku niniejszym dedykuję tę zakładkę Tobie i tymczasowo (ten tymczas może trwać wiecznie;) wypełniam ją moim ukochanym cytatem, który pięknie podsumowuje powody, dla których żyję tak jak żyję:

You know, I told you how I have been translating the Oddyssey. I always read it as a tragic tale of Odysseus‘s struggle to find his way home. Now I understand more and more what Dante and Tennyson wrote about it, that he wasn‘t lost, but after the wonders he had seen, Odysseus couldn‘t, perhaps didn‘t want to, return home.
(‘The Piano Tuner’ – Daniel Mason. Rewelacyjna książka, tak na marginesie, nie wiem czy wyszła po polsku, tak czy siak, polecam.)

Żeby nie było, bynajmniej nie jestem fanką cytatów. Bo zbyt często górują o kilka klas nad tekstem który firmują (co właśnie się zdarzyło powyżej;). Bo zbyt często jak tylko zdobędą uznanie stają się wytartymi cliche bez żadnej wartości. Patrz choćby słowa Marka Twaina o tym jak bardziej za 20 lat się będzie żałować rzeczy, których się nie zrobiło niż tych, które się zrobiło. Pewnie i prawda, ale jak widzę setnego bloga o podróżach podpierającego się tym cytatem to już dalej mi się nie chce czytać, sorka). Więc nie przepadam za cytatami, zwłaszcza za ich nadużywaniem, ale jak już jesteśmy przy tym temacie to niekonsekwentnie, jak na mnie przystalo, zapodam Państwu jeszcze jeden, też ulubiony;)

Once you commit yourself to change the possibilities seem to be endless. 
(Marina Benjamin ‘Last Days In Babylon. The Story Of Jews in Baghdad’. Też bardzo polecam btw)

Z tym cytatem jest o tyle zabawnie, że dla mnie jest on mega optymistyczny, obiecujący i inspirujący i dopiero ktoś mi zwrócił uwagę, że dla wielu ludzi jest to kwintesencja strachu przed zmianami. Hmmm…

I jeszcze jeden cytat, już naprawdę ostatni, jak na osobę nie lubiącą cytatów wydaję się mieć ich zdecydowanie za dużo na podorędziu, czy nie? :

I began to think of food and soft bed and all those pleasures you have to be a traveler to earn
(Lord Byron w powieści Toma Hollanda ‘The Vampyre’.)

Rudawazji to blog przeważnie podpadający pod kategorię ‘podróże’, prowadzony przez farbowaną blondynkę, która od roku nie była w Azji.
Aby ułatwić życie tym, którzy pojawiają się tu po raz pierwszy i nie mają czasu ani chęci by przebijać się przez ponad cztery lata jej życia, autorka wielce uprzejmie zaprowadziła małe porządki i poopisywała różne etapy swej podróży (mas o menos). Niestety pomimo wrodzonej, bardzo żywej i absolutnie niezaprzeczalnej inteligencji, autorka charakteryzuje się debilizmem komputerowym, jak również przeraźliwym lenistwem, stąd brak w poniższym opisie linków. Ale bez tego państwo sobie pewnie i tak poradzą…

2008:
Grudzien
– Boliwia (Titicaca-Isla Del Sol, Sorata, La Paz, Salar De Uyuni, Sucre)
Listopad-Grudzien – Peru (Huaraz-Cordillera Blanca, Pisco-Islas Ballestas, Huacachina, Nazca, Arequipa-Colca Canyon, Cuzco-Machu Picchu)
Październik - Ekwador (Otovalo, Quito, Canoa, Puerto Lopez, Quilotoa Loop, Baños, Cuenca, Loja)
Wrzesień-sierpień – Kolumbia (Leticia, Bogota, San Gil, Taganga, Ciudade Perdida, Tyrona, Cartagena, Medellin, Salento, San Augustin)
Maj- sierpień – Brazylia (Salvador de Bahia, Lencois, Praia da Forte, Olinda, Recife, Praia da Pipa, Sao Luis, Atins-Lencois Maranheses-Barreirinhas, Amazonka – Belem, Manaus, Tabatinga)
Maj – Madryt (przez trzy bolesne dni)
Kwiecień-Maj: Polska (gościnne występy)
Styczeń – Marzec: Norwegia (brutalna proza życia, czyli zarabianie kasy na późniejsze ekscesy)

2007:
Październik-Grudzień:
Norwegia (patrz wyżej) plus w listopadzie dwie notki o deportacji z Tajlandii
Kwiecień-wrzesień: Indonezja (Sumatra, Java, Kalimantan, Bali, Gilis, Lombok, Flores), a w czerwcu krótka wizo-wizyta w Malezji (Borneo)
Marzec-kwiecień: Tajlandia (Bangkok, Ko Payam) i przez chwilę Malezja (Penang)
Luty-Marzec:  Birma (Rangun, Bagan, Mandalay, Bhamo, Khalaw, Inle Lake)
Styczeń-luty: Indie (Goa, Kalkuta)

2006:
Grudzień:
Goa
Listopad: Indie (Rajastan, Delhi)
Październik: Szkocja (czkawka po prozie życia), Polska, Indie (Gujarat-Ahmedabad i Diu)
Czerwiec-sierpień: Szkocja (trauma zarabiania kasy na późniejsze przyjemności)
Maj: Londyn
Styczeń-Maj: Goa

2005:
Grudzień:
Goa
Listopad: Polska
Październik: Indie (Kalkuta), Bangladesz (Dhaka)
Maj-wrzesień: Goa
Kwiecień: Indie (Kalkuta), Bangladesz (Dhaka)
Styczeń-Marzec: Goa

2004:
Październik-grudzień: Goa
Październik:  Sri Lanka
Wrzesień: Indie (Delhi, Agra, Kajuraho, Goa)
Sierpień: Goa
Lipiec: Indie (Masinagudi, Mysore, Hampi, Goa)
Czerwiec: Indie (Varkala, Allapuza, Kochi, Munnar, Ooty)
Maj-czerwiec: Sri Lanka (Unawatuna, Mirissa, Galle, Ella, Haputale, Nuwara Eliya,Kandy, Nilaveli, Jaffna, Colombo)
Kwiecień-Maj: Indie (Madras, Mamallapuram, Pondicherry, Auroville, Chidambaram, Tanjore, Trichy, Madurai, Trivandrum)
Styczeń-kwiecień: Polska (ostateczny krach systemu korporacji czyli proces odłączania się od Matrixa)

PS 1. Autorka z góry informuje, że wiele notek ma nikły walor informacyjny i często nie mają nic wspólnego z krajem w którym zostały napisane. Również wiele obserwacji i przemyśleń autorki na temat opisywanych kultur i miejsc uległo z czasem zmianie, co niekoniecznie zostało uwiecznione w późniejszych notkach.
PS 2. Autorka uprzejmie informuje, że ze względu na intensywne nadużywanie przez nią słów powszechnie i często niesłusznie uważanych za wulgarne, blog nie powinien być czytane przez osoby przesadnie wrażliwe bądź niepełnoletnie.


  • RSS