rudawazji blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2005

Nie da rady inaczej. Internet dziala kulawo ale jakos tam dziala. Tylko onet sie buntuje.
Na szczescie sa blogi.

A wiec.

SAPALKA!

Tak Ty!

Maila ze szczegolowymi zyczeniami I innymi dostaniesz jak onet pozwoli, kiedys.
A na razie NAJ NAJ NAJ NAJ z okazji urodzin I coz, chcialabym moc ci to powiedziec osobiscie…

Justin

9 komentarzy

Jutro go odlaczaja, powiedzial na wejsciu Das. Nie musial nic mowic. To bylo wypisane na jego twarzy.

Dzis lekarze zadecydowali ze dwutygodniowa walka o zycie Justina zostala przegrana. Jego mozg umarl. Jego cialo oddycha tylko dzieki kosztownej aparaturze, ktora jest tylko w jednym szpitalu na Goa. Jeszcze dwa dni temu bylo 10% szansy ze walka bedzie wygrana, wczoraj juz tylko 5%. Dzis zero.

Justin pierwszy raz przyjechal do Indii dwa lata temu. I wsiaknal, jak wiekszosc ludzi. Rok pozniej przyjechal na 6 miesiecy. Wtedy nauczyl sie jezdzic na motorze, kupil Enfielda i po zaledwie dwoch tygodniach pojechal z cala ekipa na motorowa wyprawe do Kerali, co do dzis wszyscy wspominaja jako maksymalny wyczyn.

Wszyscy teraz mowia jak to Justin byl zawsze usmiechniety, wesoly, dowcipny, zyl pelnia zycia, dusza towarzystwa itd. I taki wlasnie byl. Niektorzy dodaja ze byl szczesliwy, ale ja nie wierze w szczesliwych ludzi, ktorzy faszeruja sie dragami. A Justin zauroczyl sie Ketamina. I Annie. Annie zwana tez Ketamine Annie, albo Poison Annie. A tak dokladnie to najpierw zauroczyl sie Annie, a potem dzieki niej ketamina. Taka Goanska koka dla ubogich. Justin coraz wiecej czasu spedzal z Annie i ketamina. Za duzo. Na ostatniej wiekszej imprezie w naszej knajpie Manu, ktory nie zwykl prawic kazan, powiedzial mu ‚przestan brac to gowno, to cie zabije’. Dwa dni pozniej, Ian, najlepszy przyjaciel Justina, wpadl do nas sam. Duzo i zle mowil o Annie, ktorej nie znosil, martwil sie Justinem, ze coraz wiecej bierze. Oczywiscie w tym towarzystwie nikt nie jest swiety, ale wydaja sie przestrzegac jakis granic. Justin przestal. A Annie chodzila za nim i podsuwala co chwile kolejne porcje. Podsuwala je rowniez w szpitalu, kumplom Justina, ktorzy przyszli go zobaczyc, kiedy nafaszerowany ketamina i alkoholem rozbil sie na motorze.

Od poczatku wiadomo bylo ze to stan krytyczny. Natychmiast wezwano jego mame, ktora przyleciala nastepnego dnia z Anglii. Mozg krwawil przez 3 dni, do tego masa innych obrazen. Po tygodniu stal sie cud i wszyscy nabralismy nadziei. Justin ocknal sie ze spiaczki. Das mowi ze zartowal jak zawsze, proszac o honey bee z cola, jego ulubiony drink. Mielismy pojechac z Manu go odwiedzic. Nie zdazylismy. Stan sie gwaltownie pogorszyl, przetransportowano go do innego, szpitala. Apollo, najbardziej wypasiony szpital w stanie, jeden z najlepszych w kraju. Z supernowoczesnym sprzetem, ktory utrzymal go przy zyciu przez kolejne kilka dni. Nie wiecej. Dzis mama Justina musiala podjac decyzje o odlaczeniu sprzetu. Jutro. Dzis byl dzien dla wszystkich jego bliskich ktorzy chcieliby go zobaczyc ostatni raz.

Jest zdjecie, zrobione na tej ostatniej imprezie. Najprawdopodobniej jego ostatnie zdjecie. Jest na nim usmiechniety od ucha do ucha i trzyma kciuk skierowany w gore. Wyglada, jak zwykle na jakies 25 lat. Ze zdumieniem dowiedzialam sie ze wlasnie skonczyl 34. Mial tez 3 letnia corke.

Polubilam Justina na maksa od pierwszego wejrzenia. Jak wszyscy. Jego sie nie dalo nie lubic. Byl przeuroczym chlopakiem, maksymalnym jajcarzem, dusza towarzystwa. Zyl pelnia zycia. Chialabym tez myslec ze byl szczesliwy.
Albo ze bedzie w nastepnym wcieleniu. Od smierci Nitki nie jestem ateistka. Tak jest troche latwiej to zniesc.

PS. Minelo kilka dni. Maszyny odlaczone, Justin nie zyje. Jego cialo skremowano 4ego marca. Tego samego dnia Nitka by obchodzila 30 urodziny.


  • RSS