rudawazji blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

a jednak… robote wzielam, zostaje do 5ego lutego. jakos nikt nie jest zdziwiony, tylko ja he he

wszystkich przebywajacych na goa na przelomie stycznia i lutego zapraszam wiec na

SPIRITUAL MUSIC FESTIVAL,
31.01-02.02,
w Tito`s w Badze.

szczegoly:
www.spiritualmusicfestival.com czyli tutaj

Łup łup łup

1 komentarz

Łup łup łup w mojej głowie (darmowy wjazd i drinki w środy w Cubanie mają zły wpływ na moje czwartkowe samopoczucie). Łup łup łup u sąsiadów naprzeciwko, którzy budują nowy dom i kochamy ich za pierdzące ciężarówki wysypujące z hukiem tony żwiru i cegieł o 9ej rano. Łup łup łup gdzieś w domu – moi goście grają w kręgle w holu czy co? Nie, to łup łup łup na tarasie na dachu. Grają w kręgle na dachu? Ale skąd wzięli kręgle? Mój biedny skacowany umysł próbuje zidentyfikować dźwięki uniemożliwiające tak potrzebny sen. Olśnienie. Cholerne małpy znowu robią se wyścigi na dachu. Raz je przyłapałam jak napuszczałam wodę do tanka. Czają się na palmie po lewej stronie i potem jedna za drugą lecą przez całą długość tarasu i sru! – piękny skok na palmę po prawej. Deja vu jak kot w matrixie, tyle, że małp jest z dziesięć. Ja naprawdę nie wiem gdzie trzeba zamieszkać by rano mieć święty spokój i błogą ciszę.

Najtańszy bilet jak znalazłam w necie z Kalkuty do Rangunu kosztuje 23 tysiące rupii. Cena wywołała małe palpitacje serca, jako że za tę kaskę to się kupi lot do polski i jeszcze zostanie parę tysi w łapie. W ten sposób taniej mi wyjdzie polecieć najpierw do Tajlandii i stamtąd wziąć airasia do Birmy i z powrotem do Bangkoku. Paranoja! No ale jeśli mam lecieć najpierw do BKK to skąd? Niby najkrócej z Kalkuty (ale jadę tam trzy dni pociągiem błe), ale to wcale nie znaczy, że najtaniej, za to tam jest konsulat i dostanę wizę. Na lotnisku też dostanę ale tylko na dwa tygodnie i z prawem jednego wjazdu, a potrzebuję na trzy. Czy w Bombaju, gdzie mam blisko i loty są najtańsze jest ambasada lub konsulat? Ile czasu będę czekała na wizę? Jak to zrobić by się wyrobić na jak najwcześniej zabukowany, by był jak najtańszy lot, ale też nie siedzieć bez sensu w Bombaju? A może pójść na łatwiznę, kupić wizę na lotnisku, by nie siedzieć w żadnej hinduskiej metropolii a potem drugą wizę już wziąć w Birmie?

To taka mała próbka moich logistycznych problemów cholera. Mam ich dużo więcej. Dużo, dużo więcej. Czy ja kiedyś mówiłam, że podróżowanie jest bajecznie proste i bezproblemowe? Czy ktoś przepraszam był tak głupi i mi uwierzył?

A jeszcze są dylematy natury bardziej duchowej he he – na przykład czy przyjąć propozycję produkcji festiwalu muzycznego na Goa i zostać do 5ego lutego? Szukam wymówek i wymówki same też do mnie przychodzą, acz niekoniecznie te co bym chciała najbardziej hi hi. Kilka razy dziennie mówię sobie ‘Ruda rusz dupę wreszcie’. I jadę do Bagi na przetrzepanie bukszopów w poszukiwaniu przewodnika po Birmie i jakoś w połowie drogi do Calangute robię się zmęczona i mówię sobie – ech jutro poszukam.

Beata i Amitabh

1 komentarz

Amitabh Bachchan, ksywa ‘Big B’, od około czterdziestu lat władca Bollywood, acz królewski tron od 20 lat dzieli z Shah Rukh Khanem.

Amitabh to dystyngowany, starszy pan, z białą, kozią bródką i czarną, farbowaną czupryną. Jak każda gwiazda wykorzystuje swą sławę zarabiając krocie na występach w reklamach. Tyle, że Amitabh lekko przesadza. Gra we wszystkim jak leci. W ciągu jednej przerwy reklamowej można zobaczyć reklamy trzech różnych produktów z Big B w roli głównej. Ja mu nie żałuję, naprawdę. Zdumiewa mnie tylko głupota reklamodawców, którzy umieścili go na bilbordzie z traktorem. Si, si, kurwa! Amitabh, w garniturze, elegancki jak zawsze i traktor!
Ale po dzikim ataku śmiechu przypomniałam sobie siedzącą na sofie Beatę Tyszkiewicz w szykownej kiecce i odkurzacz obok jej z gracją ułożonych nóg…

http://www.gdziejestmaciek.yoyo.pl/

Jaki 15y? Jaki kurwa 15y? Przecież to już następny poniedziałek, a ja w szczerym polu. Zerkam ukradkiem na piętrzące się sprawy do załatwienia i ogarnia mnie zmęczenie. I odkładam na jutro, maniana każdego dnia.
A wyjazd z Goa to tylko połowa problemu.
Jakoś naiwnie wydawało mi się, że jak wyląduję w Kalkucie to se kupię przewodnik po Birmie, bilet, zrobię wizę i sru, po drodze zastanowię się co, jak, gdzie i kiedy. Bo tak się poruszam po Indiach, to w Birmie też tak zrobię. Tylko zapomniało mi się, że to inny kraj, inna kultura, inny system polityczny, innego rodzaju trudności. Weszłam na Thorn Tree Lonely Planet i poczułam się jak Sokrates, czyli wiem, że nic nie wiem. Nagle do mnie dociera, że bilet lotniczy do i z Birmy nadszarpnie mocno mój budżet, że w keszu mam 100 funtów i 100 dolców co na pewno nie wystarczy, a karty tam nie działają, czyli muszę wypłacić rupie i zmienić je na dolce, uwielbiam tak tracić pieniądze kurde. Nawet nie wiem czy funty w Birmie są tak samo powszechne jak dolce. Kurde ja nic nie wiem. Poza Aung San Suu Kyi i tym, że marzę o tym kraju od jakiś 12 lat to nie wiem nic.
Bo podróżowanie to czasami ciężka praca proszę państwa hi hi. Zwłaszcza kiedy budżet wyje i błaga o delikatne traktowanie. Jasne, że można pójść na żywioł, jasne że to jest zajebiste. Ale wtedy płaci się frycowe. A mnie akurat na czysto finansowe frycowe nie stać. Czyli muszę zrobić porządny reaserch, a to tejks tajm.
No, czyż nie pięknie właśnie sama sobie udowodniłam, że najwcześniej ma sens wyjeżdżać dopiero 20ego he he?
Na werandzie siedzi leń, nic nie robi cały dzień…

W lustrze odbija się moja lekko zestrachana twarz i fryzjerka szpachlująca mi odrosty. W kąciku ust ma przylepionego wielkiego jointa. Welcome to Goa cholera…
– Palę tylko jak pracuję – wyjaśniła chwilę wcześniej, kiedy podziękowałam za sztacha. – to wzmaga moją kreatywność.
Wyjątkowo nie będę z tą teorią dyskutować hi hi bo włosy zrobiła mi zajebiście. Tanio nie było, my westernersi nie jesteśmy w stanie pracować za tak śmieszne pieniądze jak lokalesi, ale warto. Jakby co to polecam – Hair Studio, na głównej drodze w Anjunie, pytać o Sylvię, Włoszkę. Dla reflektujących spliff wliczony w cenę;)

Mad house opustoszał. Kolejne pożegnanie. Kierowca cierpliwie znosi nasze przewlekłe uściski, nawet nie odpala silnika by subtelnie dać do zrozumienia, że czas spierdalać. Do zobaczenia, nie wiadomo kiedy i gdzie, ale na pewno do zobaczenia. Każda po kolei rusza na spotkanie swego przeznaczenia. W poniedziałek idę do travel agency i bukuję bilet. Kalkuta albo Hyderabad, jeszcze się zastanowię. W każdym razie wyjeżdżam, 15ego, na bank. To nowa mantra jakby ktoś się pytał. W namiętnych poszukiwaniach wymówki by zostać do końca stycznia znalazłam dobry powód by się wynosić. I dobrze. W końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności hihi

Let it go

Brak komentarzy

Ubrania pieczołowicie pakowane przed wyjazdem w maju, wciąż zalegają w krzaczorach obok naszej posesji, w oczekiwaniu na mającą mnie ogarnąć falę pracowitości. Na razie wciąż jest odpływ, a ja sobie powtarzam, że może jednak dziewczyny z Karnataki zrobią ze szmat jakiś użytek zanim je spalę.
Ciuchy przygotowywałam na monsun profesjonalnie. Wysuszyłam na pieprz w pełnym słońcu. Zapakowałam do szczelnych plastikowych worków, przesypując garściami liści tytoniu. Zalepiłam kilometrami taśmy klejącej. I do jeszcze jednego worka i jeszcze kilka garści liści. Zabiegi zajęły około tygodnia. A w grudniu i tak odpakowałam ciuszki przeżarte monsunowym grzybem. Dzięki czemu czeka mnie za chwilę dużo mniejszy dylemat co zrobić z moim goańskim dobytkiem hi hi. Ale i tak jest tego w huj. Płyty, filmy, pamiątki, pierdółki, różne przedmioty domowego codziennego użytku, i książki. Książki są najgorsze. Książek nie umiem tak łatwo porzucać. Niby to proste. Wystarczy karton, koszulka u krawca i wyprawa na pocztę. Tylko gdzie to wysłać?
Gdzie twój dom Telemachu?
Kuszę się myślą, że pakuję do plecaka bejzik staf, potrzebny do podróży, a resztę zostawiam jak leci w domu, niech się przyda tym co później zamieszkają. Mogę też przechować kilka paczek u znajomych. Mogę, mogę, wiele mogę, ale czego chcę?
Tak naprawdę wiem, że najtrudniej jest podjąć decyzję o pozbyciu się. Raz jak to zrobię leci z górki, rzeczy to tylko rzeczy, zapomina się o nich łatwo, nawet o najukochańszych książkach. Tak naprawdę wiem, że to nie problem z odcięciem się od dobytku. Problem jest z odcięciem korzeni. Są dość młode, niecałe trzy lata, ale wrosły w ziemię głęboko, są długie i silne. A teraz trzeba wykorzenić roślinkę.
Ale tak naprawdę… czasem trzeba coś sobie odpuścić, pozwolić odejść. Jeśli naprawdę jest twoje to wróci.

Jest gryzoniem wielkości szczura, o krępym, niezgrabnym tułowiu, dość dużej głowie osadzonej na bardzo krótkiej szyi. Czaszka jest szeroka i płaska, o wydatnych łukach jarzmowych. Uszy są małe, prawie ukryte w sierści, zaokrąglone, porośnięte krótkim, gęstym włosem. Oczy są małe, czarne, wysoko osadzone. Pysk tępy (…) – sic! Rozdwojona górna warga umożliwia zamykanie otworu gębowego fałdami skórnymi w czasie pracy (…) pod wodą.

Takie to lube zwierzatko. Felwa no comments!:)


  • RSS