rudawazji blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2008

 

Czasami, zwłaszcza kiedy za dużo czasu spędzę na niektórych podróżniczych blogach i forach, dopada mnie idiotyczna tęsknota by choć przez chwilę być profesjonalną podróżniczką. Może niekoniecznie od razu taką co wytycza sobie szczegółową trasę na pół roku przed wyruszeniem w nią, ale jak miło by było pojechac w roczną podróż z małym plecakiem co od niechcenia zarzucę na dach autobusu albo bez problemu upchnę pod siedzeniem, po przejściu korytarzem bez uprzedniego znokautowania mijanych współpasażerów wielkim tobołem wystającym na boki z mych pleców.

Oprócz podróżników którzy podają na swych blogach szczegółową listę tego co biorą ze sobą w podróż (a na tej liście jest mniej ciuchów niż ja biorę na łikendowy wyjazd, co wpędza mnie w kompleksy i niewiele pomaga wyzywanie ich w duchu od brudasów którzy zmieniają gacie raz na tydzień) na moje marzenia o profesjonaliźmie wpływa też niebezpieczna bliskość sklepów podróżniczo-sportowych. W Norwegii jest ich od groma, jako że tubylcy uwielbiają wszelką aktywność fizyczną, zwłaszcza na łonie przyrody i to pomimo systematycznie dającej ciała aury (acz pod koniec mego półrocznego tu pobytu przyznaję rację Norwegom, którzy mówią, że nia ma czegoś takiego jak zła pogoda, tylko nieodpowiedni na nią ubiór).

Sklepy te mamią oszałamiającym wyborem. Chcesz Ruda kupić sobie polarek? Proszę bardzo, masz przed sobą cały korytarz wywieszony polarkami. Z kapturkiem, bez kapturka, rozpinane całkiem albo do połowy, z rękawem kończącym się pętelką na kciuk, z rękawem kończącym się materiałem który się w tym strategicznym miejscu nie brudzi, z golfem, gruby, cienki, przy ciele, luźny, brązowy, różowy, zielony, ze zwykłego polaru, z tech polaru, z mega tech polaru, szybko schnący, mega szybko schnący, ze specjalną wstawką pod pachami umożliwiającą oddychanie skórze a może nawet zastępującą dezodorant, tego już nie doczytuję bo na tym etapie wybiegam ze sklepu z rozwianym włosem i obłędem w oczach. Ja tylko chciałam (…kalkulator za złotówkę – czy ktoś jeszcze pamięta ten genialny spam z posiniaczonym Leszkiem Millerem po akcji promocyjnej Media Marktu gdy ludzie się stratowali biegnąc po telewizory? Tak mi się przypomniało) kupić sobie bluzę na chłodne wieczory w Andach.

A bluza to mały pikuś. Profesjonaliści mają też oddychające spodnie którym można odpiąć nogawki i w ten sposób dorobić się wyjątkowo nieatrakcyjnych szortów. Noszą kurtki soft shell których śliskość z zewnątrz odpycha deszcz a miękkość w środku zapewnia miłe doznania i ciepło. Nie zapominają też o windstoperze czyli kurtce która w bajeranckim (a przy okazji lekkim jak piórko i zgodnie z nazwą całkowicie wiatroodpornym) wydaniu kosztuje tyle co miesiąc podróży i to bynajmniej nie po najtańszym kraju. Mają też odpowiednie obuwie do wspinaczek, śpiwory i oczywiście wypasione plecaki. A ja pakuję się w plecak z Khao San Road (czytaj niska cena, jeszcze niższa jakość) którego jedyna zaleta czyli otwieranie się jak walizka, jest hojnie zrekompensowana stertą wad, zaczynając od puszczających szwów i odrywających się ramiączek, a kończąc na środku ciężkości który na pewno nie jest tam gdzie powinien. Zamiast puchowego, zgrabnego śpiwora lub przynajmniej jedwabnego worka wożę zwykłe prześcieradło. I jak długo będę jedyną osobą na każdym trekingu, która nie ma pełnych butów?

Z gadżetów podróżniczych do tej pory miałam tylko jeden i był to szybkoschnący i mega lekki ręcznik z jakiegoś high-tech materiału. Wszystko prawda tylko po pół roku używania nieodwracalnie się ześmiardł i muszę kupić nowy.

Można by kupić super plecak, włożyć do niego te wszystkie leciutkie i zapewniające pełen komfort gadżety, ba jeszcze zostałoby mi miejsce na zupełnie nieprofesjonalną kieckę. Tyle że wydałabym na to pół roczny budżet podróży. Mogłabym też kupić sam super plecak i włożyć do niego jedne spodnie, jedną koszulkę, jedne gacie itd, ale konsekwencje tej opcji napawają mnie równym niesmakiem co poprzedniej.

Więc może jednak na podbój nowego kontynentu ruszę jak na poprzedni. Ze zbyt dużą ilością ciuchów ładnych a zbyt małą praktycznych. Andy zdobędę odziana w dwie bawełniane bluzy, z których jedną mam od 10 lat a drugą otulił mi kiedyś ramiona szarmancki kolega z Izraela i już jej więcej bidulek nie zobaczył. Dodatkowo owinę się plażowym sarongiem, a na szyi zamotam ręcznik, jak za starych dobrych czasów. No dobra, jak będzie naprawdę wysoko i zimno, to kupię to co w danym miejscu noszą tubylcy. Albo jak pod Kelimutu na Flores, poskąpię kaski na wełnianą, ręcznie tkaną tubę i w zamian zapodam odpowiednią ilość rozgrzewającego napoju do żył. (Arak. Dobry arak. Tani arak. Mhhhm. Dużo dobrych wspomnień.)

A poza tym to nie oszukujmy się. Do strefy zimna (czytaj Andy, a może jak się uda i Antarktyda-sweet dreams) będę docierać drogą okrężną, prowadzącą przez rajskie plaże, pięknie rolujące się do serfa fale oraz tropikalnie gorącą Amazonię. Ta droga może trwać baaardzo długo… I przez cały ten czas mam bezużytecznie dźwigać spiwory, kurtki i bieliznę termiczną? Kiedy wiadomo że plany są po to by je zmieniać? Hmm chyba sobie właśnie odpowiedziałam na dręczące mnie od dwóch miesięcy pytania… Jak ja lubię pisać notki na bloga:)

 

 po pierwsze – pilnie poszukuje sie osoby wybierajacej sie do USA i planujacej powrot do konca kwietnia do Polski. osoba taka gdyby sie znalazla bylaby uprzejmie proszona o zakupienie mi laptopa po cenie skandalicznie niskiej (w porownianiu do cen europejskich). gdyby ktos chcial za niego zaplacic z wlasnej kieszeni to nie ma sprawy, ale generalnie fundusze na ten cel posiadam;). propozycje nie od odrzucenia prosze kierowac pod adresem rudaruda@op.pl. wdziecznosc ma nie bedzie znala granic, przewoznikowi moge nawet zadedykowac bloga z ameryki poludniowej, ktorego bede na tymze lapie tworzyc. (acz bez stresu, dedykacja nie jest obowiazkowa;). alternatywnie mile widziane rady gdzie mozna tanio zakupic lapa w polsce (malego lapa wiec te wszystkie marketowe promocje w rozmiarze „15 odpadaja)

po drugie – czy ktos zna dobre miejsce na szukanie dobrych last minute do egiptu? albo nie last minute za to tanio? rudaruda@op.pl. z gory dzieki:)


  • RSS