Boże Narodzenie w Cusco jest całkiem fajne. A może po prostu na starość nabieram niezdrowego sentymentu do tradycji. Choinki nie mam, ale w ramach zaakcentowania Świąt zakupiłam paneton, opakowany w puszkę z rysunkami bałwanków ubierających choinkę. Paneton to coś rodzaju keksa tudzież babki piaskowej nadziewanej orzechami i rodzynkami w wersji bogatszej i glutowatymi kawałkami galaretek w wersji dla biedaków. Wszyscy znani mi Peruanos utrzymują, że paneton jest jakimś niewypowiedzianym frykasem, i generalnie Święta bez panetonu to nie Święta. Tę teorię potwierdzają gigantyczne wieże ustawiane z panetonów w każdym sklepie od tygodnia czy dwóch, w ilościach zapewniających przetrwanie miasta w wypadku 5-letniego oblężenia.

W zeszłym roku otrzymałyśmy z Katarzyną w pracy po takim panetonie (w zależności od zamożności pracodawcy i pozycji pracownika dostaje się na Gwiazdkę mnejszy lub większy zestaw. Może to być smętny paneton z przyklejoną czekoladą – uwaga, do rozpuszczania a nie do jedzenia! – albo wielka plastikowa miska napchana gigantyczną stertą przysmaków). Śliniłyśmy się do nich przez kilka dni, ale dzielnie postanowiłyśmy dowieźć je nietknięte na kolację Wigilijną wyprawianą przez Mojżesza.

Jak na każdej oficjalnej i ważnej imprezie w Peru, na kolacji znowu zdychałyśmy z głodu. Zaproszenie i owszem było od 19ej, stół zastawiony, dodatkowe potrawy wspólnie przygotowywane, ale okazało się, że lokalna tradycja pozwala jeść dopiero o północy. Dla biednych Polek które przyjechały o 20ej z pustymi żołądkami była to gorsza tortura niż słuchanie kolęd w wykonaniu Violetty Villas.


Pomimo głodu impreza była wyjątkowo udana a kiedy nadszedł czas jedzenia to nawet skonsumowałam pieczonego indyka, który okazał się być daniem głównym i nie było, że boli czy że nie jem mięsa. Tragedia nastąpiła dopiero gdy pokroiliśmy panetony i każdy wbił się zębami w swoją porcję. Panowie pomrukiwali z zachwytu a my z Kaśką miałyśmy kolejne w życiu 100% porozumienie bez słow. Co za świństwo!.  Bo tez i paneton jest kompletnym ohydztwem, zestarzałym ciastem pełnym konserwantów i sztucznych smaków, zresztą jak ma smakować ciasto które ma kilka miesięcy ważności?? Oczywiście wszyscy znajomi lokalesi twierdzą, że to musiała być jakaś nędzna marka i paneton JEST wyśmienity. Przez rok nie miałam ochoty z tym dyskutowac ale dziś zakupiłam ponoć najlepszy paneton firmy Donofrio i jutro zobaczymy. Jedno wiem, przed wyjściem na przyjęcie świąteczne zjem porządną kolację w domu.

FELIZ NAVIDAD!!!